Codzienność w spektrum

Nie trzeba od razu walczyć z rutyną

Rutyna często organizuje. Zmniejsza liczbę decyzji. Ogranicza niepewność. Pomaga radzić sobie z otoczeniem sensorycznym.

Intuicja podpowiada: skoro ktoś źle znosi zmiany, wystawiajmy go na nie częściej, niech nauczy się elastyczności. To za proste.

Rutyna często organizuje. Zmniejsza liczbę decyzji. Ogranicza niepewność. Pomaga radzić sobie z otoczeniem sensorycznym. Przeglądy badań nad zachowaniami związanymi z potrzebą stałości zwracają uwagę, że nie wolno zakładać, iż są one wyłącznie objawem do usunięcia. W wielu sytuacjach to po prostu strategia radzenia sobie.

Problemem rutyna staje się wtedy, gdy mocno ogranicza życie, powoduje realne cierpienie albo gdy każda drobna zmiana kończy się ogromnym przeciążeniem. Wtedy sensowniej pytać, co dokładnie sprawia, że zmiana jest tak kosztowna, niż odbierać komuś wszystkie jego sposoby.

Pomaga zwykle nie sam plan, tylko sposób podania informacji

Zamiast „plany się zmieniły” lepiej: spotkanie będzie o siedemnastej zamiast o osiemnastej. Miejsce to samo. Osoby te same. Wyjedziemy godzinę wcześniej.

Nagle wiadomo, co się zmieniło. I, co bywa cenniejsze, co zostało bez zmian.

Przy większych zmianach pomaga kolejność. Najpierw sklep. Potem wracamy do domu i masz około godziny dla siebie. Dopiero potem jedziemy na spotkanie.

Nie każdy potrzebuje aż tak szczegółowych informacji. Sekret polega na zapytaniu konkretnego człowieka, czego on potrzebuje, zamiast zakładać, że wszyscy autystyczni ludzie reagują tak samo. Ta sama zasada działa w szkole i w rodzinie. Przewidywalność, jasna komunikacja i czas na przygotowanie się do zmiany realnie wpływają na codzienność.

Nie każda niechęć do zmian to autyzm

To szczególnie ważne w czasach internetowych quizów. Lubienie rutyny jest ludzkie. Trudność ze zmianami pojawia się także przy zaburzeniach lękowych, OCD, ADHD, depresji, przewlekłym stresie, po doświadczeniach traumatycznych. Albo po prostu wtedy, gdy ktoś jest bardzo zmęczony.

Sama reakcja na zmianę planu nie wystarczy do rozpoznania autyzmu. W diagnostyce liczy się szerszy wzorzec rozwoju i funkcjonowania. Komunikacja społeczna, zachowania, zainteresowania, sensoryka i historia od dzieciństwa. NICE podkreśla, że ocena autyzmu powinna obejmować cały obraz, nie pojedynczą cechę.

Zamiast pytać, czemu przesadzasz, lepiej zapytać, co się właśnie zmieniło.

Odpowiedź może zaskoczyć. Bo często nie chodzi o sam plan. Zmieniła się droga. Liczba ludzi. Moment odpoczynku. Poziom hałasu. Kolejność wydarzeń. Albo po prostu zniknęła pewność, która pozwalała spokojnie przejść przez resztę dnia. Dopiero wtedy reakcja, która z zewnątrz wyglądała na nieproporcjonalną, zaczyna być zrozumiała.